„Aaaachhhhh. Alpy. Tu się oddycha! Nareszcie czuję, że jestem wolny!” jak mawiał klasyk. Tak, wiem. Gdyby ktoś mnie usłyszał w tym momencie, prawdopodobnie pomyślałby, że mogłem się odrobinę odkleić. Bo przecież stoję na zielonej trawce na podwórku w Świętajnie, a nie na szczycie Mont Blanc. Powietrze jest mazurskie, a nie alpejskie, a ta moja wolność […]
Moje świeżo nabyte supermoce – stanie na nogach jak młody surfer i rozrzucanie wszystkiego w zasięgu rąk – uznałem za wystarczająco widowiskowe, żeby zaprezentować je drugim Dziadkom. W tym celu ruszyliśmy na majowe spotkanie rodzinne, które brzmi bardzo elegancko, a w praktyce oznacza “pakujemy cały dom do samochodu i jedziemy pokazać dziecko”. Trasa była długa […]
Ewolucja. Od leżenia jak rozgwiazda, przez przewroty żółwia, czołganie komandosa i raczkowanie w trybie testowym, aż po postawę stojąco–gibająco–chwiejno–podtrzymywaną. Jak na razie przynajmniej. Brzmi to jak szkolny podręcznik biologii, tyle że w wersji przyspieszonej i znacznie bardziej chaotycznej. Zaczęło się wielkie prostowanie – projekt, który Darwin zaplanowałby na kilka milionów lat, a ja postanowiłem zrealizować […]
Tymi słowami – a właściwie dźwiękami przypominającymi język obcego z „Obcego” – obudziłem wczoraj Stwórców. Punkt 5:58 rano. Idealna pora, żeby rozpocząć ósmy miesiąc życia z przytupem i entuzjazmem kogoś, kto właśnie odkrył, że ma głos i zamierza go używać. „Blableblaaaaableeeebliblaaaa”. To były moje pierwsze poważne słowa, a przynajmniej tak to zapamiętałem. Uczucia Stwórców były […]
Waga: ponad 9 kilo. Wzrost: 73 centymetry. Rosnę jak na drożdżach. Aż strach pomyśleć, co się stanie, gdy zacznę na poważnie ćwiczyć. Pudzian mógłby się wtedy schować w szafie z odżywkami i udawać, że go nie ma. Ale póki co ucinam sobie codzienną drzemkę na balkonie. Deszcz ze śniegiem smaga w szyby, termometr pokazuje coś […]
No i mamy prawie marzec. Śniegu już dawno nie ma, Oskary tuż tuż, a mi stuknie zaraz pół roku. I za cholerę nie mam pojęcia, kiedy to wszystko przeleciało. Najwyraźniej musiałem być bardzo bizi, co brzmi śmiesznie, biorąc pod uwagę, że mój kalendarz ogranicza się głównie do sesji karmienia i drzemek o różnych porach dnia. Mój pobyt w szpitalu […]
A miało być tak pięknie. Ostatnie dni spędziłem wręcz jak dziecko wzorowe. Spokojny, pogodny, zero awantur. Normalnie klient w krawacie. Dawałem Stwórcom pospać, drzemki w dzień też były do wzięcia – normalnie bajka. Nic tylko wystawić mnie w konkursie na Najbardziej Wychowanego Niemowlaka Roku. Stwórcy zaczęli więc snuć wielkie plany. Niedziela miała być przełomowa, jak […]
Szczepić czy nie szczepić? No jasne, że szczepić! Przynajmniej tak myśleli wszyscy… na początku. Później sprawy się… delikatnie mówiąc… skomplikowały. Jak to zwykle bywa, kiedy człowiek wpadnie na pomysł, że poczyta sobie „trochę w internecie”. Do moich siedmiu tygodni życia zostało kilka dni i termin szczepień zbliżał się nieubłaganie. Ojciec żył w błogiej nieświadomości – znał […]
Nareszcie w domu! Po długich miesiącach przygotowań, jeszcze dłuższych oczekiwaniach, trzech dniach w szpitalu i krótkiej przejażdżce Mikrusem (pierwszy raz w życiu jechałem autem i muszę stwierdzić, że czułem się jak VIP), znalazłem się w swoim nowym królestwie Jak się okazało, pomimo tych wszystkich zakrojonych na szeroką skalę działań przygotowawczych, było jeszcze kilka spraw do […]
