Od dłuższego czasu rozwój motoryczny Bruna przyspiesza w sposób, który powinien zainteresować nie tylko pediatrów i fizjoterapeutów, ale również fizyków teoretycznych, specjalistów od teorii chaosu i tych ludzi z CERN-u, którzy szukają cząstki Higgsa. To nie jest już zwykły progres, żadne tam „robi postępy”. To czysta krzywa wykładnicza, ten moment, w którym linia na wykresie nagle strzela w górę, ignorując zdrowy rozsądek i poczucie bezpieczeństwa dorosłych. Jeszcze niedawno Brat był typem Buddy, istotą dość statyczną i przywiązaną do jednej pozycji. Dziś przypomina raczej młodego Usaina Bolta.
Niewątpliwie swój udział ma w tym „ciocia” Marzena, czyli osoba, która oficjalnie zajmuje się rehabilitacją, a nieoficjalnie praktykuje coś pomiędzy fizjoterapią, magią ludową i bardzo subtelnym voodoo. Brat jeździ więc na Puławską „pobawić się zabawkami”, a w rzeczywistości bierze udział w sesjach, podczas których jego ciało jest delikatnie przekonywane, że potrafi znacznie więcej, niż mu się wydaje. Ciocia wykonuje te swoje drobne ruchy, których sens pozostaje tajemnicą, a które powinien znać każdy Harry z Tybetu. Efekty tych spotkań Brat demonstruje w domu z dumą godną sportowca wracającego z mistrzostw świata. Najpierw było raczkowanie. Ostrożne, przemyślane, niemal filozoficzne. Następnie przeszedł z siedzenia na kolana i — ku zdumieniu wszystkich — od razu ruszył do przodu. Bez cofania się, bez chaosu, jakby ominął etap chodzenia na wstecznym. Po chwili zmieniał pozycję błyskawicznie, jak na kliknięcie pilota. Ciocia Marzena uznała więc ten rozdział za zamknięty i przyszła pora na pionizację. I tu tempo wzrosło jeszcze bardziej. Najpierw podciąganie się przy meblach, w łóżeczku, a chwilę później przy… wszystkim. Każdy wystający element świata stał się potencjalnym narzędziem do wstawania. Obecnie Brat znajduje się na etapie chodzenia z przytrzymaniem, a jego najlepszym partnerem treningowym jest krzesło z Ikei. Szwedzki design po raz kolejny udowodnił swoją uniwersalność. Chodzik również został aktywowany i Brat śmiga z nim po mieszkaniu, dopóki nie napotka przeszkody. Drzwi balkonowe są szczególnie zdradliwe — w ich obecności następuje eksplozja emocji, krzyk rodem z antycznej tragedii, jakby los osobiście sprzysiągł się przeciwko jego mobilności. Rozwój jednak idzie tak dobrze, że aż zaczął tańczyć. Sam. Na stojąco. Przy głośniku. Wystarczy włączyć Kinobe – Slip Into Something More Comfortable, a po kilku sekundach Brat teleportuje się w okolice dźwięku i zaczyna poruszać biodrami z pewnością siebie godną Beyoncé. To nie jest przypadek. To jest zapowiedź.
Jak mniemam, jeszcze chwila i zacznie chodzić, także dopiero zrobi się wesoło. Będę mógł go przewracać i gonić. A jak już zacznie biegać to Stwórcy tego nie ogarną!
