BERLIN. PART TWO.
Drugiego dnia pogoda postanowiła przestać nas torturować, co w języku berlińskim oznaczało, że deszcz zmienił się w zimną mżawkę. Ale my, w przypływie optymizmu właściwego ludziom, którzy wydali fortunę na hotel, ogłosiliśmy to “zdecydowaną poprawą” i wyruszyliśmy zwiedzać miasto wszerz i wzdłuż. To było nasze motto na dziś – jakby Berlin to była jakaś geometryczna […]
