NOWI IDOLE.
Jak dotąd świat był prosty. Był Zygzak McQueen i długo, długo, długo nic. Monopol absolutny, hegemon niekwestionowany, jedyny słuszny obiekt uwielbienia – coś jak Stalin w ZSRR, tylko sympatyczniejszy i z lepszym malowaniem. A jednak – ku zaskoczeniu wszystkich, a zwłaszcza mnie samego – na horyzoncie pojawił się konkurent. Jeszcze niedawno coś takiego byłoby absolutnie […]
