18 views 5 mins 0 comments

KONIEC PRZEDSZKOLA.

In 2024
11 czerwca, 2024

Jak ten czas szybko płynie. To jedno z tych zdań, które wypowiadasz automatycznie, ale kiedy naprawdę nad tym pomyślisz, brzmi jak cytat z klasycznej powieści i to pewnie nie jednej. Ty masz wspomnienia o pierwszych krokach dziecka, a nagle orientujesz się, że ten sam dzieciak kończy przedszkole. Jeszcze wczoraj Bruno potykał się o własne nogi jak Chaplin w niemych filmach, a dziś — proszę bardzo — szykuje się do pierwszej klasy. Kiedy i jak to minęło, pojęcia nie mam. To jak próba zrozumienia teorii względności Einsteina przez kogoś, kto ledwo radzi sobie z tabliczką mnożenia – nie potrafisz pojąć, dlaczego pięć lat przeminęło jak pięć miesięcy. I to nie był nawet sprint Usaina Bolta, to był teleport: mrugniesz i nagle dzieciak, który ledwo składał klocki, maszeruje w kierunku szkoły podstawowej z powagą profesora idącego na inauguracyjny wykład.

Na zakończenie tej przygody jego cała grupa “Malinek” przygotowała specjalne przedstawienie. Występy były piękne i zabawne – dziecięce inscenizacje, które sprawiają, że czujesz się jak krytyk teatralny na premierze w La Scali, chociaż oglądasz pięciolatków udających drzewa w kostiumach robionych przez rodziców do trzeciej w nocy. Było wszystko: emocje, śmiech i wiele wzruszenia. Wszyscy bardzo się postarali i na koniec dostali owację na stojąco. Zasłużoną, trzeba przyznać. Do tego dzieciaki zatańczyły pełnego poloneza – respekt dla nich wielki. Polonez w wykonaniu przedszkolaków to coś jak symfonia Mozarta grana przez orkiestrę, która dopiero uczy się trzymać instrumenty – technicznie niedoskonałe, ale emocjonalnie bezcenne.  Kulminacją był moment rozdania biretów i dyplomów. Prawdziwe, harvardzkie nakrycia głowy. Jakby właśnie ukończyli co najmniej MBA, a nie kurs z wiązania sznurowadeł i kolorowania poza liniami. Stwórcy też dostali dyplom za swoją „karierę przedszkolną”: rady rodziców, baseny, wycieczki, wszystko. To był taki Oscar za rolę drugoplanową w serialu-tasiemcu trwającym łącznie siedem lat, w którym głównymi bohaterami są sześciolatki.

Oczywiście nie mogło zabraknąć też prezentów! Klasyczna after-party w wersji dla przedszkolaków – zamiast szampana lody, zamiast klubu plac zabaw. Mnie niestety to ominęło, takie już życie ucznia szkoły podstawowej. To jeden z tych momentów, kiedy uświadamiasz sobie, że jesteś już po drugiej stronie – jak prawie dorosły patrzący na dziecięce zabawy przez szybę, pamiętający, jak to było, ale już nie będący częścią tego świata. Trochę jak oglądanie finału ligi mistrzów z Realem Galcticos.

Jak się jednak okazało, to jeszcze nie był koniec atrakcji tego dnia. Życie czasami lubi dodawać epilogi do zamkniętych już historii, jak Tolkien, który nie potrafił skończyć “Władcy Pierścieni” jednym rozdziałem i musiał dodać jeszcze kilka. Po karate i zajęciach SI, padła propozycja uczczenia wszystkiego w Da Antonio. Idealny pomysł. Wino dla dorosłych, pizza dla dzieci, toast dla całej rodziny. Bruno był najszczęśliwszym dzieciakiem na świecie. To jeden z tych obrazów, które chcesz zatrzymać w pamięci na zawsze – dziecko w momencie czystej radości, nieświadome tego, że właśnie kończy się jeden rozdział jego życia i zaczyna kolejny. Żeby mu tak zostało – to życzenie, które każdy rodzic wypowiada w duchu, wiedząc, że życie jest znacznie bardziej skomplikowane niż radość sześciolatka  nad pizzą, ale też mając nadzieję, że ta zdolność do szczęścia przetrwa mimo wszystko.

Visited 1 times, 1 visit(s) today