24 views 4 mins 0 comments

REWOLUCJA ZA 9 MIESIĘCY.

In 2016
19 lipca, 2016

No i stało się. Dziś – dzień, który w annałach naszego domu zostanie zapamiętany jako „Dzień, w którym Igor stracił monopol na rodzicielską uwagę” – oficjalnie potwierdzono, że wkrótce pojawi się rodzeństwo. Tym razem nie był to serial detektywistyczny jak w moim przypadku (gdzie każdy odcinek przynosił nowe zwroty akcji w stylu “Czy to będzie chłopiec, czy dziewczynka, czy może po prostu bardzo duża pizza?”). Tym razem, jak na sequel przystało, wszystko przebiegło na spokojnie, bez dramatycznych “dziwnych” samopoczuć i skutków ubocznych, które towarzyszyły mojemu wejściu w świat. Stwórcy byli prawie pewni wyniku. Aczkolwiek, jak to w życiu bywa, zawsze pozostawał ten 1% niepewności, ten sam procent, który sprawia, że ludzie kupują bilety na loterię, albo wierzą, że Arsenal w końcu wygra ligę. Nasz pan doktor od USG, prawdziwy czarodziej od monochromatycznych plam na ekranie, pokazał, że ma Sherlockowską zdolność wyczytywania z tych obrazów wszystkiego, co potrzeba – i nie, nie miał fajki.

Oficjalnie oczywiście nic nie wiem, ale że mam krasnoludka na etacie, który prowadzi tą stronę w moim imieniu, mogę się podzielić tą… nazwijmy to „ciekawą nowiną”. Zastanawiam się teraz, kiedy dowiem się “oficjalnie” i jak będzie moja reakcja. Czy zagram radosne dziecko? A może pójdę w kierunku szoku, niedowierzania i udawania, że nie umiem oddychać? Zemdlenie to zawsze opcja. Po prostu upadasz na podłogę i pozwalasz, by świat się toczył bez twojego udziału. W trudnych sytuacjach społecznych jest to całkiem bezpieczny wybór. 

No i co teraz? Tak sobie myślę – być jedynakiem to jak być jedynym aktorem na scenie, solowym artystą, takim Liamem Gallagherem – i nagle dowiadujesz się, że będziesz musiał dzielić scenę z kimś, kto prawdopodobnie będzie cały czas płakał i wył, a na dodatek wszyscy będą się nim zachwycać. Ja mam za sobą lata (prawie dwa!) doświadczeń w byciu uroczym, a ten gość przyjdzie i od razu dostanie wszystko za sam fakt istnienia? To ewidentne naruszenie… mojego dobrego samopoczucia. Na szczęście Stwórcy, jak dotąd wykazują się całkiem niezłą utylizacją szarych komórek w stosunku do mnie – przynajmniej w porównaniu do niektórych rodziców, których spotykam na placu zabaw i którzy wydają się być w permanentnym szoku, że dzieci wymagają więcej, niż tylko fajnych bajek i przekąsek. Najprawdopodobniej rozegrają to tak sprytnie, że zamiast narzekać i planować sabotaż, będę czekał z wielką niecierpliwością na swoje rodzeństwo. Użyją wszystkich swoich tajnych technik rodzicielskich – kombinacji przekupstwa, psychologii dziecięcej i strategicznego rozmieszczenia słodyczy.

Jedno wiem na pewno: mój pościg za domeną igor.com właśnie się skończył. To tak, jakby Superman dowiedział się, że musi zacząć używać nazwy “Superman-i-ten-drugi-gość.com”. Muszę teraz zacząć myśleć nad nowym adresem internetowym, który precyzyjniej odzwierciedli opisywane tu osobniki – może coś w stylu “dwójka-kłopotów.com” albo “igor-i-tajemniczy-intruz.pl”? Czekam na Wasze pomysły! I trzymajcie kciuki się za mnie – za chłopca, który za kilka miesięcy będzie musiał nauczyć się dzielić nie tylko zabawki, ale i uwagę rodziców. To będzie wymagało zdecydowanie więcej dojrzałości emocjonalnej niż posiadam obecnie. Na tym polu jestem w tej chwili tak dojrzały, jak przeciętny golden retriever, który widzi uciekającą piłkę.

Visited 1 times, 1 visit(s) today