Yearly Archives: 2017
W tym roku były pierwsze wspólne Święta dla naszej czwórki. Taki moment, który w rodzinnych narracjach urasta do rangi wydarzenia historycznego — jak pierwsze igrzyska olimpijskie, odkrycie Ameryki albo przynajmniej pierwszy sezon serialu, który wszyscy jeszcze wtedy lubili. Na długo przed tym, zanim grudzień w ogóle pomyślał o nadejściu – gdzieś w erze geologicznej zwanej […]
No i stało się. W końcu. Po długich dziewięciu miesiącach oczekiwania – czasie równym ciąży, co wydaje się symbolicznym dopełnieniem cyklu narodzin – najpierw pojawiła się dziura w dziąśle, jak pierwsze pęknięcie w skorupie jajka, zwiastujące nadejście czegoś nowego. A chwilę później ujrzałem wraz ze Stwórcami pięknego, bialutkiego, malutkiego, ledwie wyglądającego z dziąsła mleczaka – […]
Tym razem to nie ja! Po raz pierwszy w historii naszej rodzinnej sagi medycznej – która swoją zawiłością i długością mogłaby konkurować z „Modą na sukces” – mogę powiedzieć z czystym sumieniem i lekką nutą triumfu – tym razem przyszła kolej na Brata. Ja sobie grzecznie spałem, niewinny jak cherubinek na obrazach renesansowych mistrzów, kompletnie […]
Stwórcy twierdzą, że ostatnio strasznie mi się język wyostrzył – cokolwiek to znaczy, bo dla mnie jest on taki sam jak zawsze, ten sam aparat mowy, te same struny głosowe, ta sama zdolność do formułowania myśli w słowa. Ale najwyraźniej dorośli mają własne kategorie oceny dziecięcej elokwencji, własne miary tego, co jest normą, a co […]
W ten weekend wreszcie udało nam się odhaczyć wizytę u wujka Krzyśka i cioci Aldony — jakby odhaczyli punkt z listy zadań, która od sierpnia wisiała nad nami niczym wyrzut sumienia. A przecież plan był prosty jak instrukcja składania krzesła z IKEA (tej bez brakujących śrubek): jedziemy, odwiedzamy, wracamy. Tymczasem życie, jak zwykle, uznało, że […]
Smoka wawelskiego niestety nie widzieliśmy. Rynku również. W zasadzie widzieliśmy jedynie smog zjeżdżając z otaczających miasto pagórków. Taki współczesny, miejski smok: nie zieje ogniem, tylko dusi ludzi, a zamiast legendy ma raporty z pomiarów jakości powietrza. Zamiast Sukiennic – wnętrze przychodni na jakimś małym blokowisku, a zamiast Wawelu – bardzo kiepskie wnętrze tajskiej restauracji Big […]
Mój brat to małe cudo – jedno z tych określeń, które dorośli używają automatycznie wobec niemowląt, ale w tym przypadku jest to prawda pozbawiona przesady. Bardzo się do mnie uśmiecha, tymi pierwszymi świadomymi uśmiechami, które są jak potwierdzenie, że naprawdę mnie rozpoznaje i cieszy się z mojej obecności. A ja zaczynam coraz bardziej doceniać jego […]
Wszystko, co dobre, kończy się szybciej niż promocja w Lidlu – zasada życiowa numer jeden, którą zawsze odkrywamy zbyt młodzi. Wakacje skończyły się trochę wcześniej niż przed rokiem, ponieważ miałem dni adaptacyjne w przedszkolu. Trochę jak preludium do wielkiego koncertu, albo jak rozgrzewka przed meczem, tylko że zamiast sportu mamy separację od rodziców. Przerobiłem już trzy takie dni przed wakacjami […]
Nareszcie! Moje trzecie wakacje w krótkim, ale intensywnym życiu. Nie żebym wcześniej miał dużo roboty i obowiązków – mój kalendarz nie przypominał terminarza premiera czy dyrektora generalnego Apple – ale jednak wakacje to wakacje. Ta magiczna różnica między czasem strukturyzowanym a czasem wolnym, między obowiązkiem a przyjemnością, między tym co trzeba a tym co się chce. Początki nie […]
